Z ukosa..
Dodane przez MaGiK dnia Grudzień 08 2005 23:31:01

Treść rozszerzona

Z ukosa

 

Czy  TO  JESZCZE  ZNACZKI,  CZY  ...Makatki ?

 

Czego to emitenci znaczków pocztowych nie wymyślą, ażeby tylko zaskoczyć filatelistów czymś oryginalnym, czego dotychczas jeszcze nie było - a przy okazji wyciągnąć z ich  kieszeni jak najwięcej pieniędzy.  

Były już bloki z jedwabiu, ze srebrnej i złotej folii, z hologramem, z kryształkami, były znaczki personalizowane, czekoladopodobne, zapachowe (tylko nie pachniały), a nawet ze sklejki fornirowej i haftowane.

Pierwszy znaczek haftowany ukazał się w Szwajcaria 21 czerwca 2000 r. Na kawałku niebieskiej tkaniny wyhaftowano wzór jakiegoś kwiatka, nazwę kraju HELVETIA oraz wartość nominalną 500 [rappenów], czyli 5 franków szwajcarskich. Znaczek nie ma ząbków (fot. 1).

Sądzono, że szwajcarski znaczek haftowany będzie tylko ewenementem filatelistycznym, który nie znajdzie naśladowców. Od czasu ukazania się jego minęło już bowiem pięć lat. Ale oto okazało się, że niezwykle aktywna ostatnio pod względem emisyjnym Poczta Austriacka pozazdrościła sukcesu Szwajcarii i wydała również znaczek z haftem na kawałku tkaniny (fot. 2).

 Znaczek wszedł do obiegu 19 lipca 2005. Haft przedstawia szarotkę alpejską (Leontopodium alpinum), pod nią cenę 375 (c - czyli 3,75 €) oraz nazwę kraju AUSTRIA (a nie Österreich – jak zwykle). Zamiast ząbków, ze wszystkich czterech stron ma frędzelki. Miara frędzelków (bo tak to chyba trzeba nazwać) – 10 ½ . Wymiary makatki, przepraszam – znaczka razem z frędzelkami - 41x51 mm. Nakład 400 tys. egz. podobno rozszedł się szybko. Co tu za raj dla poszukiwaczy usterek i odmian haftowania! 

Ha, gdybyż to Sir Rowland Hill przewidział, że w XXI wieku przemysł włókienniczy będzie produkował znaczki pocztowe w formie makatek.

REBRO