|
|
|
|
|
|
Nalepka polecenia w nowej roli - 02.06.2010 |
|
|
Usprawnienia na poczcie - ciekawy pomysł !
Czy często wysyłamy listy
polecone? Każdy, jeśli wysyła taki list, jest przekonany, że on dojdzie,
jeśli nie na czas (bo usługa kuleje), to przynajmniej dotrze na pewno
(mniejsza o termin). Z listem poleconym jest podobnie jak z
ubezpieczeniem - w .......
..... obu przypadkach nie liczymy na odszkodowanie, bo raczej nie zakładamy, że będziemy się o nie starać, wszak nie o nie nam chodzi. Płacimy (za polecenie lub za ubezpieczenie) dla świętego spokoju i aby mieć podkładkę, że zawarliśmy umowę.
Co jednak, jeśli list polecony zaginie? Mamy czas na reklamację - pół roku na przesyłkę w obrocie zagranicznym oraz cały rok w obrocie krajowym (kiedyś na oba rodzaje przesyłek mieliśmy cały rok).
Kiedy przesuwamy list przez półkolisty otwór u dołu szyby do sympatycznej pani (pana raczej nie uświadczymy), to pani bierze kopertę, waży ją, nakleja znaczki (najczęściej niedokładnie, bo znaczek jest przyduszany do wilgotnej gąbki i zwykle nie dolega całą powierzchnią do koperty, a i do równego ułożenia można mieć zastrzeżenia).
Niektóre panie naklejając znaczki stukają coś na klawiaturze - najprawdopodobniej na bieżąco zdejmują ze stanu owe znaczki, a to oznacza, że komputeryzacja sięgnęła absurdalnego zenitu - klient czeka na zakończenie owych zmagań z klawiaturą.
Po zapłaceniu otrzymujemy pokwitowanie zwane "Potwierdzeniem nadania", na którym jest adres nadawcy i adresata, kwota opłaty, datownik, podpis oraz najważniejsza dana - numer przesyłki. Numer jest dziewięciocyfrowy i nikt z nas, odbierając potwierdzenie, nie sprawdza zgodności z rzeczywistym numerem umieszczonym na specjalnej erce (teraz z kodem paskowym), która jest zdejmowana z folii i naklejana na kopercie. Bo i po co? I jak to uczynić?
A w razie reklamacji? Jeśli numer jest nieczytelny albo z błędem (przecież w ciągu dnia pracy, przepisując setki cyfr z erek, to błąd - jako ludzka rzecz - musi się kiedyś pojawić)? Ponadto - sporo czasu zużywa pani z okienka na mozolne przepisywanie cyferek i ich sprawdzenie.
I tu dochodzimy do propozycji. Wszystkie erki powinny być wytwarzane parami (o tych samych numerach). Wówczas pani naklejałaby pierwszą erkę na kopercie, drugą zaś na potwierdzeniu. Ponieważ w magazynach są tysiące rolek z owymi erkami (każda z kolejnym numerem), zatem (do wyczerpania ich zapasów) można byłoby na kopertach naklejać erki nieparzyste, zaś na potwierdzeniach kolejne parzyste.
Łatwo, elegancko, bezbłędnie, nowocześnie - oto zalety przedstawionego powyżej pomysłu. Większe zużycie papieru, ale mniejsze zużycie długopisowego tuszu. Ponadto szybsza obsługa, czyli ułatwienie pracy paniom na poczcie i oszczędność czasu dla klienta. I chyba najważniejsze - pewniejsza usługa, bowiem nikt nie będzie zastanawiać się w domu, wpatrując się w ciąg niewyraźnych cyfr, czy w razie reklamacji (po paru miesiącach) odręcznie napisany numer jest prawidłowy. Po wprowadzeniu pomysłu w życie nie byłoby żadnych błędów, bowiem - w jaki sposób można popełnić błąd?
Polska Ukraina
Estonia Polska (stary wzór)
Można porównać polskie współczesne erki z zagranicznymi. Niestety, nasze mają zbyt wiele cyfr oraz, co najistotniejsze, nie mają symbolu naszej ojczyzny - Polski! Otóż nie mają one dwuznaku PL, choć inne państwa mają literowe skróty przyporządkowujące erki do swych zarządów pocztowych, co nie jest bez znaczenia dla użytkowników i kolekcjonerów. Ponieważ polskie znaczki uznawane są w świecie za ładne dziełka sztuki, przeto nie jest zrozumiały fakt, dlaczego nasze erki nie są równie estetyczne. Mogłyby mieć choć naszego Orła w koronie. A może ogłosić konkurs na erkę?
PS Jeśli na pierwszej stronie potwierdzenia nie byłoby miejsca na naklejenie erki, to można ją umieścić na odwrotnej stronie.
Mirosław Naleziński.
|
|
|
komentarz[0] | |
|
|
|
|
|
|
|
|
| Kontakt |
|
| Wszelkie informacje i artykuły na tematy bieżące prosimy kierować na adres:

|
|